Klub Podróży JAREMA na Fejsie

„Chcecie połazić po gruzińskich górach?” – zapytał retoryczne Piotrek. Obie z Alą miałyśmy niedosyt Kaukazu, więc taka oferta nie mogła zostać bez odzewu. Tym bardziej, że zanosiło się na przygodę jak za studenckich czasów, może w nieco większym komforcie. Zamiast namiotu naszym domem na prawie 3 tygodnie stał się przemyślnie urządzony i świetnie zaprowiantowany niebieski opel movano (pieszczotliwie zwany Movankiem), który zapewniał dach nad głową i nocleg w każdych warunkach, a więc możliwość odbicia od głównych szlaków.

Pod koniec czerwca 2014 roku ruszyliśmy do Gruzji trasą nieoczywistą, wokół Morza Czarnego: przez Ukrainę, Rumunię, Bułgarię i Turcję. Po drodze postanowiliśmy wpaść do irackiego Kurdystanu, który od niedawna kusił (s)pokojem i otwartością na turystów. I tak, niepostrzeżenie droga okazała się równie ciekawa jak cel podróży. Turcja południowa i wschodnia zaskoczyła nas różnorodnością przyrodniczą i kulturową. Wszędzie, a szczególnie w Kurdystanie irackim urzekli nas ludzie: naturalni, bardzo otwarci na przybyszów, jeszcze nie zmęczeni ruchem turystycznym i bardzo dumni z kraju, który rozwija się intensywnie, mimo niesprzyjającego otoczenia politycznego.

W trasie dzień i noc towarzyszył nam upał nie do zniesienia, ramadan i poczucie, że tuż za miedzą toczy się wojna. Jednak warto było powałęsać się po bocznych drogach i bezdrożach mimo gorących nocy pełnych komarów, napojów chłodzących o temperaturze +35C i nerwowych wizyt uzbrojonych strażników granicy turecko-syryjskiej.

W trakcie pokazu postaramy się odpowiedzieć o niektórych z odwiedzonych miejsc i odpowiedzieć na pytania:

  • gdzie urodził się Abraham?
  • dlaczego skalne miasto Hasankeyf może niebawem przestać istnieć?
  • jak zmienia się iracki region Kurdystanu i czy jest jednolity religijnie?
  • dlaczego Kars przypomina Odessę?
  • co ciekawego kryje pogranicze turecko-armeńskie?
  • dlaczego warto wykąpać się w jeziorze Van i wjechać na szczyt wulkanu Neamt?
  • jak wygląda droga do Shatili i Omalo i co jest na ich końcu?
  • Nasza podróż to kolejny dowód na to, że czasem warto jechać dla samej drogi. Jednak wszystko ma swoją cenę: zabrakło nam czasu na porządne pochodzenie po gruzińskich górach. Pozostaliśmy z niedosytem Kaukazu i z (nowym) apetytem na Bliski Wschód.

    sitemap-2sitemap-1sitemap-2sitemap-2sitemap-10sitemap-1sitemap-2sitemap-5sitemap-4sitemap-2sitemap-9sitemap-1sitemap-1sitemap-9homesitemap-2sitemap-3sitemap-6sitemap-6rsssitemap-3sitemap-5homesitemap-6homesitemap-7sitemap-7sitemap-5sitemap-4sitemap-6rsssitemap-1sitemap-10sitemap-6sitemap-7sitemap-10sitemap-2sitemap-8sitemap-7sitemap-5sitemap-9sitemap-6sitemap-7sitemap-3sitemap-6sitemap-8sitemap-5sitemap-1sitemap-9sitemap-6sitemap-6