Pojechaliśmy ekipą 4-osobową a było nas w przelocie 5. Największe wrażenia były nie z samej procesji Bożego Ciała lecz z przygotowań, które trwały od 8.00 rano do 17.00.
O godz. 19.00 myśleliśmy, że już padamy ze zmęczenia a tu zaczęła się zabawa w miejscowej remizie strażackiej. Jak uderzyliśmy w tany, to zapomnieliśmy o zbolałych nogach.
Niech Jurek żałuje, że nie przekonał swoich dziewczyn na przyjazd.
 
Pozdrawiam
Asia
+++
Faktycznie
Boże Ciał w Sycimierzu to szczególny przejaw chęci do życia, radości wspólnego działania. Coś, co wychodzi z potrzeby serca, potrzeby WSPÓLNEGO działania, umiłowania Boga.
Dwukilometrowy, usypany ze świeżych kwiatów dywan.
Barwy, zapachy, RADOŚĆ i duma tworzenia czegoś tak ulotnego a jednak pozostającego w pamięci i w sercu.
Impreza (w sumie impreza, mimo iż religijna) nie do końca etniczna czy ludowa w sensie wietrzenia
naftaliny z wyciągniętych z szafy strojów ludowych własnej babci.
Impreza ze wszech miar współczesna.
Prawdziwa NOWA TRADYCJA.
NIECH KTOŚ POWIE, ZE TRADYCJA UMIERA.
W Spycimierzu wczoraj działa się NOWA TRADYCJA. 

Byliśmy, widzieliśmy i niech żałują Ci co nie byli  i nie widzieli.
Asia, Marta, Maciek, Andrzej L.