Cześć! W długi weekend postanowiliśmy z Darkiem Wajszczukiem pojechać do Oświęcimia i Krakowa. Tak się niestety złożyło, że ja miałem tylko jeden dzień wolny, a Darek dwa.

W piątek rano wyjechaliśmy ekspresem do Krakowa. W Warszawie była brzydka pogoda, ale po drodze się poprawiała i gdy pociąg zjechał z Centralnej Magistrali, świeciło już słońce. W Krakowie przesiedliśmy się na pociąg osobowy, którym pojechaliśmy do Oświęcimia, podziwiając malowniczy krajobraz okolic Krzeszowic.

Po dojechaniu na miejsce poszliśmy do dawnych obozów koncentracyjnych. Znajdują się one za miastem, w odległości około dwóch kilometrów od dworca. Dawny obóz Auschwitz to kilkadziesiąt murowanych baraków, otoczonych drutem kolczastym. Urządzono w nich ekspozycje, poświęcone wojnie i męczeństwu więźniów, są tam też autentyczne eksponaty z czasów działania obozu. Najbardziej poruszył mnie Blok 11, w którym znajdował się areszt, dokonywano egzekucji i gdzie zmarł święty Maksymilian Kolbe. W obozie, tak jak i w Birkenau, było dużo zachodnich turystów, w tym kilka grup z Izraela.

Dawny obóz Birkenau to przerażające miejsce. To ogromna przestrzeń, otoczona drutem kolczastym, na której stoi kilkanaście baraków i dużo więcej zniszczonych budynków ze sterczącymi kominami. W środku wielka bocznica kolejowa, z której pędzono Żydów do komór gazowych. To prawdziwy kombinat śmierci. Trudno pojąć, jak można było coś takiego zaprojektować i zbudować.

Podobał nam się wzniesiony w latach 60. pomnik. To płaskie, kamienne tarasy, na których umieszczono abstrakcyjne rzeźby i tablice pamiątkowe.

Z Oświęcimia pojechaliśmy do Krakowa pociągiem, ale inną trasą, przez Skawinę. Po dotarciu do Krakowa było już ciemno. Nie mieliśmy zbyt dużo czasu na zwiedzanie, ale budowle i ulice na Starym Mieście były piękne jak zawsze. Rynek był rozkopany i widzieliśmy odnalezione właśnie fundamenty dawnych budynków, w tym średniowiecznej Wagi Miejskiej. Z Rynku poszedłem na dworzec i wróciłem ekspresem do Warszawy. Darek został na sobotę, wszedł na Kopiec Kościuszki i pojechał do Wadowic, gdzie obejrzał Bazylikę.

Serdecznie pozdrawiam.

Piotrek Siekaj