Klub Podróży JAREMA na Fejsie

Ojcowski Park Narodowy (2009)

Wybraliśmy się z Darkiem Wajszczukiem do Ojcowa. Wyjechaliśmy w piątek rano TLK do Miechowa, a stąd pociągiem osobowym do miejscowości Niedźwiedź.

Dzień był bardzo ładny, ciepły i słoneczny. Wyruszyliśmy w stronę Ojcowa przez pola, lasy i wsie, malowniczo rozrzucone po wzgórzach i dolinach. Doszliśmy do Iwanowic, gdzie obejrzeliśmy drewniany kościół z 18. wieku ze średniowiecznymi rzeźbami i obrazami. Następnie poszliśmy krawędzią doliny rzeki Dłubni, podziwiając widoki, a potem przez piękny sosnowy las doszliśmy do wsi Minoga, gdzie obejrzeliśmy 18-wieczny kościół. Z Minogi w promieniach zachodzącego słońca poszliśmy do Skały. Tutaj, ponieważ zrobiło się ciemno, skorzystaliśmy z usług miejscowego "taksówkarza". W Ojcowie mieliśmy zamówiony pokój w bardzo miłym pensjonacie, z widokiem na wapienną ścianę skalną.

W sobotę ruszyliśmy do Pieskowej Skały. W pięknej dolinie Prądnika zauważyłem sporo starych, drewnianych budynków (2 kryte strzechą, czego się już prawie nie spotyka). Jest tam też kilka młynów wodnych, jeden czynny. Po stromym zboczu wspięliśmy się do Grodziska. W miejscu średniowiecznego grodziska stoi tam 17-wieczny kościółek, budynek z tak zwanymi "grotami" i śmieszna rzeźba słonia z obeliskiem na grzbiecie. Nieco niżej jest natomiast tak zwana "pustelnia błogosławionej Salomei". Miejsce bardzo ciekawe i malownicze. Poszliśmy stąd przez las i pola do Pieskowej Skały. Szlak był w kilku miejscach zatarasowany przez połamane drzewa, może po październikowym ataku zimy. Zamek w Pieskowej Skale zrobił na mnie duże wrażenie. Wewnątrz jest piękna kolekcja dzieł sztuki od średniowiecza do 20-lecia międzywojennego. Turystów nie było zbyt dużo, a na szlakach prawie wcale.

Z Pieskowej Skały chcieliśmy pojechać do Krakowa, ale "nasz" autobus nie przyjechał. Po nerwowych deliberacjach i oczekiwaniu pojechaliśmy jednak busem. Z Krakowa wróciliśmy pociągiem Inter REGIO, który strasznie trząsł, hałasował i stał ponad 10 minut na Dworcu Zachodnim. Wycieczka była jednak bardzo udana i chętnie bym wrócił w tamte okolice.

Serdecznie pozdrawiam

Piotr Siekaj

sitemap-2sitemap-1sitemap-2sitemap-2sitemap-10sitemap-1sitemap-2sitemap-5sitemap-4sitemap-2sitemap-9sitemap-1sitemap-1sitemap-9homesitemap-2sitemap-3sitemap-6sitemap-6rsssitemap-3sitemap-5homesitemap-6homesitemap-7sitemap-7sitemap-5sitemap-4sitemap-6rsssitemap-1sitemap-10sitemap-6sitemap-7sitemap-10sitemap-2sitemap-8sitemap-7sitemap-5sitemap-9sitemap-6sitemap-7sitemap-3sitemap-6sitemap-8sitemap-5sitemap-1sitemap-9sitemap-6sitemap-6