W ostatni piątek po południu postanowiliśmy poszukać jakiejś ciekawej oferty last minute na spędzenie weekendu nad wodą. Po obdzwonieniu kilkunastu miejsc położonych w kwadracie Dębki-Suwalszczyzna-Podlasie-Ziemia Dobrzyńska, udało mi się znaleźć apartament w hotelu z widokiem na jezioro za 360 zł bez klimatyzacji tylko na piątkową noc (nie skorzystaliśmy), oraz przyczepę kempingową za 60 zł nad jeziorem Jeziorak na biwaku Ex-Binduga. (tu padł nasz wybór) http://www.polenamiotoweexbinduga.pl/

Biwak okazał się strzałem w dziesiątkę, ponieważ zarówno w piątkową, jak i w sobotnią noc 20 metrów od naszej przyczepy odbywała się impreza ogniskowa ze śpiewami przy gitarze. Grano wiele znanych jaremowych przebojów. Było sporo namiotowców, część z nich przyjechało na Grunwald (odległy tylko o 50 km, czyli 5 godzin jazdy w korku). Nawet w sąsiedniej przyczepie mieszkał jeden czarnoskóry gość zagraniczny (może rycerz krzyżacki?). Goście z bitwy pod Grunwaldem powrócili w sobotnią noc z mnóstwem wrażeń do opowiedzenia.

Pomimo obaw - prawie nie było komarów, pomimo, że wokoło są lasy częściowo pełne bagien. Podobno komary atakują falami, tzn. nigdy nie wiadomo czy danego dnia będą, czy też nie będzie ich wcale.

Biwak Ex-Binduga jest pozbawiony elektryczności, dlatego też nasza ekskluzywna, zbudowana dla dzieci-kwiatów lat 70-tych, sprowadzona z Niemiec przyczepa, posiadała mnóstwo niedziałających gadżetów, jak system audio, bajeranckie oświetlenia, łazienkę bez wody itd. Natomiast działała kuchenka gazowa i lodówka gazowa (choć ta druga kiepsko chłodziła zapewne z braku freonu lub zbyt wysokiej temperatury zewnętrznej). Mimo wszystko bardzo polecam nocowanie w przyczepach kempingowych, gdyż jest się prawie tak blisko natury jak w namiocie, a jest prawie tak wygodnie jak na kwaterze.

Nad ranem w niedzielę zerwała się burza i mogliśmy doświadczyć przyjemności słuchania jak wielkie krople deszczu rozbijają się o dach przyczepy. Niezwykłe to doznanie. Warto było. Nawet dach przeciekał w jednym miejscu i trzeba było podstawić nocnik, aby nie zmoczyło dywanów.

Jeśli chodzi o aktywności, to poza kąpaniem się w jeziorze zobaczyliśmy zamek w Szymbarku, zamek w Kurzętniku oraz wspięliśmy się (nielegalnie) na leśną wieżę przeciwpożarową niedaleko Siemian ze wspaniałym widokiem.

Jurek