W tym samym czasie, gdy Ziutek przeczesywał Beskidy Slezko-Morawskie, my z Zosią poszukiwaliśmy Jozina z Bazin. Jak wiadomo mieszka on w bagnach morawskich, a te położone są w masywie Jeseników, czyli na wschodnich krańcach Sudetów - w północno-zachodnich Morawach.

Nie są to takie zwykłe bagna - to bagna położone wysoko w górach. Dojechać trzeba stromymi drogami po serpentynach do pięknej miejscowości Rejviz na płaskowyżu. Płaskowyż Rejvizki, gdy już na nim się znajdziemy, wygląda całkiem jakby nie w górach - pola, łąki i lasy, prawie płasko - a to 600-700 metrów powyżej okolicy. Na tym płaskowyżu są bagna.

Gdyby mnie ktoś tam przeniósł i zapytał gdzie jestem, powiedziałbym, że w Finlandii. Roślinność tych bagien jest zupełnie taka jak w Finlandii - karłowate drzewka, mchy. To dlatego, że na wysokości 700-800 metrów klimat jest jak w Finlandii na poziomie morza. Po bagnach prowadzą drewniane kładki. Stojąc nad największym - mchowym jeziorkiem - usłyszeliśmy Jozina, który tu mieszka - i krzyknął do nas z bagnistego lasu "hu huuuuu!".

Innym miejscem godnym polecenia w masywie Jeseników jest wyciąg krzesełkowy na górę Serak 1351 m npm: http://www.bonera.cz/lang/pl/index.php

Ten wyciąg jest reliktem dawnych czasów i należy szybko tam jechać, zanim zrobią modernizację. Górny odcinek wyciągu to malutkie, zabytkowe krzesełka jednoosobowe. Aby nie wypaść w trakcie jazdy zamyka się żelazny pręt, na którym odpadnięta farba to ślad, że ten sam pręt zamykali nasi ojcowie i dziadkowie (no, może nie nasi, bo wtedy do Czechosłowacji nie za bardzo dało się pojechać).

Podobny wyciąg był kiedyś na Skrzyczne i pamiętam jak nim jechałem w latach 80-tych. Niestety dzisiaj Skrzyczne jest już zmodernizowane i w Polsce nie ma już takiego klimatycznego wyciągu krzesełkowego o przepustowości 290 osób na godzinę :)

Pozdrawiam,

Jurek