RODOPY - Na trackich manowcach
Magda Jackowska, Ela Karpińska
Pełna relacja z podróży
Zdjęcia z podróży
Prawdziwy Bułgar, zapytany o góry powie tak: W Riłę i Pirin jeżdżą turyści, prawdziwi znawcy i miłośnicy gór udają się w Rodopy. I trudno mu odmówić racji.
Góry, które swoją nazwę wzięły od trackiej bogini, na każdym kroku zaskakują. Szerokie połoniny często są urozmaicane formacjami skalnymi kształtu i maści wszelakiej. W krajobraz wpisane są wąskie doliny krasowe, na horyzoncie widnieją skalne mosty. Strumyki to się pojawiaja, to giną w ponorze. Gdzieś w oddali błyszczy tafla jeziora. W dole rozrzucone są wioski z czerwonymi dachówkami a górujace nad nimi minarety kłaniają się cerkwi baniom.
Rodopy to raj dla speleologów. Nam udało się zobaczyć trzy jaskinie. Każda z inną szatą naciekową, ukrytymi wewnątrz jeziorami, czy śnieżnobiałym wodospadem lśniącym na końcu korytarza. Do tego można robić zdjęcia.
Jest to kraina zamieszkowana przez Pomaków - Bułgarów wyznania muzułmańskiego. O ich bytności świadczą strzeliste minarety, groby z półksiężycem, zasłonięte chustkami kobiety i turecko brzmiące imiona. Można natknąć się na takie perełki jak XVIII-wieczny kanak w Mogilicy-kompleks mieszkalno-gospodarczy bogatej muzułmańskiej rodziny bułgarskiej. Jest jak wielki labirynt- ma kilka dziedzińców, ponad 50 pomieszczeń - od małych sypialni po przestronne hole i pokoje gościnne. Całość nawiazuje do tradycji tureckiej - otomany, makatki, oddzielna część domu dla kobiet.
Na pewno nie zachwycił nas klimat Zabyrda ( opisywanego jako typowa wioska pomacka). Nie dysponuje żadnym połączeniem autobusowym ze światem. Jeśli ktoś bardzo uparty postanowi tam dotrzeć na własnych nogach, wrażenia estetyczne sielskiego krajobrazu osłabia wzrastającą z każdym krokiem ilością łajna pochodzenia różnego. Hotel w Zabyrdzie to najpaskudniejsze miejsce jakie nam się trafiło podczas wyjazdu - bród, smród i wszystko co najgorsze. W pokoju czekają dodatkowe atrakcje. Wystarczy zajrzeć do szafy, żeby znaleźć tam bagaż... mieszkańca sąsiedniego pokoju.
Niewątpliwymi atrakcjami wyjazdu były: Melnik- najmniejsze miasteczko w Bulgarii, ukryte pomiędzy skalnymi piramidami, serwujace najlepsze wina w ilościach zgoła hurtowych; piękne monastyry (Rożeński, Baczkowski) odgrodzone od świata murem, spokojem i ciszą pozwalają na kontemplację wiekowych biblijnych malowideł.
Każdy dzień w Rodopach był wyzwaniem. Szlak tradycyjnie ginął gdzieś na rozdrożach i sprowadzał nas na ...trackie manowce.