Powrót JAREMAPUSZCZA BIAŁOWIESKA, 8-11.11.2003

Cześć,

Nie ma u mnie nastroju refleksji i wyciszenia, jest nastrój euforii bo wróciłem z Puszczy Białowieskiej. Tryskam energią, jak tylko wspomnę sobie tę prawdziwą puszczę o dzikiej urodzie ....... Kabaty czy Kampinos nie mają takiego zbawiennego wpływu na nastrój. Ale po kolei.

Wraz z Piotrkiem wyjechaliśmy w sobotę w lekkiej mgiełce na wschód. Dotarliśmy do Milejczyć, gdzie obejrzeliśmy ciekawe: kościółek, cerkiew i jeszcze stojącą synagogę. Dalej pojechaliśmy do Rogaczy - wioseczka okazała się na wskroś prawosławna i wschodnia - średnia wieku 70-80 lat, w ostatnim tygodniu 3 pogrzeby. Korzystając z tego, że przyjechał 70l. cerkiewny (bo nie kościelny) błękitną ładą (po drodze pamiętam, że ją obtrąbiłem) obejrzeliśmy cerkiew w środku - jak to często bywa drewnianymi budowlami została przeniesiona spod Hajnówki w miejsce spalonej. We wsi dużo ładnych drewnianych chat. Potem przez Miedwieżki dojechaliśmy do Czeremchy, gdzie napiliśmy się herbaty w sklepie dworcowym, który przeżywa spadek obrotów z powodu wprowadzenia wiz dla Białorusinów. No i dalej na północ szlakiem Polski Egzotycznej i nie tylko: Wólka Terechowska, Opaka Duża, Biała Straż, Wojnówka, Jałówka, Werstok, Starzyna, Nikiforowszczyzna, Wygon, Krugle. Najbardziej spodobały mi się Opaka Duża i zagubione wśród lasów Krugle, które zachowały jeszcze tradycyjny wygląd i charakter. W obydwu przysiółkach nawiązaliśmy bliższy kontakt z mieszkańcami: w Opace zwymyślał nas facet po rusku, biało-rusku za fotografowanie biedy (jego parceli nie fotografowaliśmy) a w Kruglach bardzo miło rozmawiało się z mówiącą po białorusku-tutejszemu gospodynią - z 8 gospodarstw na stałe zamieszkane są dwa. W Opace z powodu pogrzebu przyjechało dużo samochodów: 3 tica i 2 fiaty: batiuszka wraz z popadią przyjechali bravą. Zmrok zapadał więc jeszcze popędziliśmy do Topiła po drodze natchnęliśmy na chmarę jeleni: 8 sztuk łań i młodzieży. Następnego dnia zrobiliśmy:

W poniedziałek w jedyny słoneczny dzień wybraliśmy się na Obszar Ochronny Hwoźna i spotkaliśmy żubra. Leżał sobie w sąsiedztwie paśnika i się nie ruszał. Pozwolił się oglądać przez długie oczy. Zmieniłem na teleobiektyw, krzykłem w duchu "za jaremu" i zacząłem się do niego zbliżać robiąc zdjęcia. Król puszczy najpierw spojrzał na mnie a potem wstał. I tak się oglądaliśmy. Potem się schował za drzewa, że było widać tylko jego brzuch a potem rozpłynął się w puszczy. Penetrując tereny nad rzeką Hwoźną zostalismy zaskoczeni przez leśników w ładzie Niwie. Żadnych rozmów strony nie przeprowadziły. Tego dnia obejrzeliśmy Narewkę, Olchówkę koło której pasły się białogrzbiete krowy, Siemianówkę, Babią Górę - najbardziej tradycyjny charakter miały dwie ostatnie, dotarliśmy do wieży widokowej do obserwacji ptaków nad Zalewem Siemianówka, a raczej nad morzem zarośli bo wody tam nie ma, doszliśmy do Narwi tuż koło granicy z Białorusią.

Ostatniego dnia syciliśmy się jeszcze atmosferą puszczy na Carskiej Tropinie - tylko 2 sarny + łania prawdopodobnie.

Zbyszek Henning
Klub Podróży JAREMA

Wyjazdy Jaremy 2002