JANSKA DOLINA< SLOWACJA, 8-11.11.2003
Cze¶ć,
Jak wczesniej infromowalismy Jaremowiczow wybralismy sie cała rodzina na Slowacje. Skąłd wycieczki okazał sie skromny-dolaczyli do nas Iwonka i Jurek. Ale zdecydowanie ilosć przeszła w jakosc. Mieszkalismy w Chacie Vachostav w Janskiej Dolinie kolo Liptowskiego Jana, ok 8 km od Liptovskego Mikulasza. Chatka jest ciepla i przytulna. Prowadza ja bardzo mili i otwarci Panstwo Nestak. Tu zarezerwowalismy pokoje na w zime (7-14 lutego) ,sa jeszcze wolne miejsca.
W dzien chodzilismy na wycieczki, a wieczorami w przytulnym barku wymienialismy sie wrazeniami (chodzilismy oddzielnie bo nasz zasieg i tempo z dziecmi nie pozwala na zbyt wiele).
Pogoda byla wspaniala. Po porannych mglach wychodzilo sloneczko i ani jednej chmurki na blekitnym niebie, lekki mrozek a w gorach snieg Relacje z wypraw Iwonki i Jurka z pewno¶cia opisza wlasnorecznie - do czego zachecam bo maja o czym opowiedziec.
Wyjechalismy redfordem z W-wy w sobote po 9:00 rano. W okolicach Wawy tlok, za Tomaszowem do Polichna remont drogi (buduja nowa betonowa) wolno jedziemy w kolumnie. Potem jeszcze kilka zwezen, w Siewierzyu pradziwy kociol- objezdzamy oplokami do Dabrowy Gorniczej. Dalej juz bez przygod do Korbielowa na granice. Na Slowacji wybieramy trase dluzsza przez Rozomberok. Skrotowka prowadzi przez Zuberec a potem na wysoka przelecz i nie chcielimy tam sie znalezc po nocy (dobrze znamy te droge). Od Rozomberka prowadzil nas Ksiezyc w pelni. Bez trudu znalezlismy Chate a potem czekalismy na Jurków.
W niedziele rodzinka Radeckich w tym Krzys na wlasnych nogach (ma pecha bo jest za duzy aby go nosic a jeszcze troszeczke krotkie nozki), a Asia ok 70 % trasy w nosidelku, zdobylismy Lukova (1666 m) - ostatnia stacje przed Chopokiem. Wyszlismy z Otupnego (1140 m) na gorze Demanowskiej Doliny. Od 1200 m zaczal sie snieg, pod sama Lukowa trzeba bylo troszke uwazac na lekkie oblodzenie. Asia zachwycona bo na Lukowej ulepilysmy balwanka. Na Chopok juz nie poszlismy bo dzien krotki i snieg, a Krzys po ponad 500 m wspinaczce byl juz troche zmeczony. Zeszlismy czarna nartostrada (najszybciej) Wszelkie obiekty niestety zamkniete wyciagi wylaczone - na szczescie mielismy termos i duzo czekolady.
W poniedzialek-kondycyjny dzien- obeszlismy okolice Chaty i pojechalismy do Aquatatrapark-zespol basenow termalnych polozony kilka kilometrow od Liptowskego Mikulasza. Baseny sa odkryte temp wody od 27 do 38 stopni czynne dwie zjezdzalnie, scianka wspinaczkowa gejzery, grzybek wodny itp. Dzieci po godzinie nie chcialy wyjsc z wody. Wszystko nowe i przemyslanie urzadzone.
We wtorek niestety powrot ale z przystankami. Pierwszy w miejscowosci Sv.. Kriz gdzie znajduje sie najwiekszy drewniany kosciol w tej czesci Europy. kosciol artykularny ewangelicki zbudowany pod koniec XVIII w. robi wrazenie swoja bryla oraz wyposazeniem wnetrza wykonanym w calosci z drewna. Zbudowany zostal poczatkowo w Paludzi (obecnie pod woda jeziora Liptowska Mara) i przeniesiony w obecne miejsce. Drugi przystanek to Oravsky Hrad monumentalne zamczysko na wysokiej skale. Skalada sie z trzech poziomow a roznica wzniesien ok 100 m. W srodku ekspozycja mebli i obrazow zwiedzanie trwa ponad godzine z przewodnikiem.
Wracamy przez nowe przejscie w Ujsolach (Glinka Ujsolska). Od strony slowackiej wygodna droga - po polskiej bardzo stromo (zima raczej trudnodostepne) . Wpadamy na krotko do Zwardonia (jest jeszcze mozliwosc rezerwacji miejsc w terminie sylwestrowym= szybka decyzja i zaliczka) Ze Zwardonia bierzemy kurs na Wawe - po drodze troche ciasnawo, ale po 5 i 1/4 godziny jazdy jestesmy w domu.
Pozdrowka Radek