Weekend w
Beskidzie Niskim
1-4 maja 2003
Po odpracowaniu w środę do 23.00, stało się jasne, że
jednak od czwartku będzie długi weekend. Podobno był to pierwszy wolny 1 maj
w Thomsonie (dla działu kontrolingu) od 1996 roku.
Po odespaniu wyjechaliśmy Poldolotem o 13.00 w kierunku Beskidu Niskiego.
Zapomnieliśmy wcześniej kupić filmów slajdowych, więc po drodze w celach
zakupu zwiedziliśmy:
a) Profilab ul. Dzika > zamknięte
b) Fotojoker Real Kielce > nie ma filmów slajdowych
c) Sklep Foto Busko Zdrój > od 3 lat nikt nie pytał o filmy slajdowe więc
ewentualnie sprowadzą na zamówienie
d) Stacja BP pod Tarnowem > a co to takiego slajdowe?
e) Dom Handlowy „Centrum” Grybów > mamy filmy tylko do
zwykłego aparatu.
Ostatecznie filmy kupiliśmy następnego dnia w Krynicy Zdrój ogałacając
tamtejszy rynek z wszystkich 2 sztuk filmów slajdowych Fuji i pozostawiając
jedynie przeterminowane Konica.
Wieczorem dotarliśmy i nocowaliśmy w kwaterze w Czarnej, gdzie jest już 19
miejsc noclegowych w tym większość w wolnostojącym budynku, a 2 pokoje w
domu gospodarzy. Budynek wolnostojący zajmowała grupa z Krakowa (a miała to
być Jarema, Krakowiacy zgłosili się później niż my wstępnie zgłosiliśmy
Jaremę), która piła dużo piwa i siedziała wieczorami przy ognisku, ale bez
gitary.
W piątek wybraliśmy się na wędrówkę po Beskidzie Sądeckim z Żegiestowa
czarnym szlakiem przez Pustą Wielką do schroniska Bacówki Nad Wierchomlą i z
powrotem do zaparkowanego pod cerkwią w Żegestowie Poldolota. Trasa jest piękna,
przez bukowy starodrzew i z pięknymi widokowymi łąkami z widokiem również
na Tatry. Na Odcinku 3 godzin marszu Żegiestów-Pusta nie spotkaliśmy nikogo.
W pobliżu Bacówki pojawili się dopiero ludzie z nowego wyciągu krzesełkowego
z Wierchomli, a sama Bacówka jest bardzo fajna, nastrojowa, smacznie dają jeść
i jest piękny widok.
W sobotę wybraliśmy się na Słowację. Przez Konieczną (pół godziny
kolejki na granicy) dojechaliśmy do Bardejova, gdzie 2 godziny wędrowaliśmy
po uliczkach rewelacyjnej starówki. Jest tam muzeum ikon, gdzie znajduje się
dużo bardzo starych i ciekawych ikon z 16 i 17 wieku, którym można przyjrzeć
się z bliska. Jest też zbiór ponad 20 modeli cerkwi łemkowskich na Słowacji,
co pozwoliło nam wstępnie zaplanować kolejny wyjazd cerkiewny tym razem na Słowację
przez Barwinek co chcemy zrealizować tego lata. W Bardejovie jest ciekawa,
wielka bazylika, gdzie w podkładzie puszczają przerobione przeboje np.
Metallica „And Nothing Else Matters” w wykonaniu chóru męskiego.
A wokoło 11 wspaniałych gotyckich ołtarzy skrzydłowych. Potem na zewnątrz
rozszalała się burza.
Po Bardejowie i po deszczu odwiedziliśmy Bardejowskie Kupele, uzdrowisko z małym,
ciekawym skansenem budownictwa a w nim 2 cerkwie. Mieliśmy następnie iść w góry
Ćergov na szczyt Mincol, ale opóźnienie spowodowane burzą i niepewna dalsza
pogoda sprawiła, że w zamian pojechaliśmy do:
a) cerkwi w Krive z 15 wiecznym fotogenicznym ikonostasem a mieliśmy szczęście
i cerkiew była otwarta..
b) wioski Frićka pod Lackową z ciekawą cerkwią
c) wioski Lukov z bardzo ładną malutką cerkiewką
d) wiosek Livov i Livovska Huta wśród gór i lasów masywu Ćergov
Dzień zakończyliśmy ciekawą przygodą przejazdu Poldolotem przez przejście
graniczne Kurov-Muszynka, które jest tylko dla małego ruchu granicznego za
okazaniem dowodu osobistego i meldunku w gminie Krynica, ale bardzo miły acz
znudzony Słowacki celnik puścił nas. Zresztą nie było szlabanu.
Niedzielę przeznaczyliśmy na Beskid Niski. Poldolot wjechał do oporu wyboistą
drogą, przez bród na potoku, w górę doliny dawnej już nieistniejącej
wioski Regetów Wyżny aż za cmentarzyk pod granicę. Zdobyliśmy już pieszo
Jaworzynę 881m z punktem widokowym, potem zeszliśmy na wschód i na przełaj
po lasach przez jary i krzole wróciliśmy do Poldolota. Podjechaliśmy na Magurę
Małastowską z planem zjedzenia obiadu w bacówce PTTK, a tu bacówka okazała
się stanicą pijanych długowłosych hipisów bez żadnej oferty
gastronomicznej. Pojechaliśmy więc dalej do drewnianego kościoła w Libuszy
pod Gorlicami (rekonstrukcja po pożarze w 1986 roku, fotogeniczny z zewnątrz,
wewnątrz nadal nieskończony). Następnie zajechaliśmy do drewnianego 16
wiecznego kościoła w Binarowej. Iwona wywalczyła u kościelnego otwarcie
drzwi i mogliśmy zrobić 30 slajdów cudownego wnętrza, tak misternie
wymalowanego, że żaden inny kościół nie dorówna. Jedynie tybetańskie
klasztory mają równie imponujące malowidła. Kościół w Binarowej jest
przygotowywany do wpisania na listę UNESCO.
Po kolacyjce w McDonalds Kielce o 1.00 w nocy byliśmy w domciu a rano do
pracy/odsypiać.
Pozdr.
Iwona i Jurek Maronowscy
![]()
![]()