To był zaskakująco ciekawy wyjazd. Nocleg wśród kumkających żab. Tak samo ognisko pod rozgwieżdżonym niebem do 3 rano, w miejscu gdzie żaby są głośniejsze od Jaremy. Zupełnie wyluzowana atmosfera miejsca noclegu - tzn. żadnych gospodarzy tylko klucze w drzwiach, drewutnia pełna drewna i zajmijcie się sobą sami. Nawet nie miał kto wskazać gdzie mamy spać - trzeba było samemu znaleźć sobie domek w lesie i go zasiedlić - trudne zadanie szczególnie dla pierwszych, co nocą musieli poszukać :) Tak powinno być wszędzie! Trochę jak w domkach na odludziu w Laponii.
Roztocze Wschodnie to kawał dzikiej i zaskakującej krainy. Wśród zwiedzonych w sobotę miejsc wymienić należy:
W niedzielę za to po długim śnie i wspaniałym słonecznym śniadanku w plenerze z pieczeniem kiełbasek i wśród odgłosu żab udaliśmy się na kolejne wędrówki:
Zostało nam jeszcze dużo miejsc na Roztoczu Wschodnim, jeszcze conajmniej na dwa kolejne podobne wyjazdy.
Na mnie największe wrażenie tym razem zrobił Monastyrz - niezwykła ruina klasztoru obronnego na szczycie wzgórza, który w tej chwili zarośnięty jest starodrzewem z dala od jakiejkolwiek cywilizacji i bez drogi dojazdowej. Masywne mury obronne, zaskakujące podziemia i piwnice. Miejsce magiczne i pobudzające wyobraźnię. Wokoło jakieś głazy, pomnikowe kilkusetletnie drzewa, co teraz rosną w lesie, ale po kształcie korony widać, że gdy zaczynały rosnąć były na otwartej przestrzeni. Przy leśnej dróżce, zupełnie poza szlakiem, nad jarem, nagle napotykamy kamienny krzyż z datą 1897 rok. Czyli postawiony 112 lat temu. Wtedy musiało tu być całkiem inaczej.
Wyjazd na Roztocze Wschodnie
22-25 maja 2009
16 uczestników
Pozdrawiam,
Jurek